W Gdańsku trwają prace nad wdrożeniem zaleceń wynikających z Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym. Pod tą imponującą nazwą kryje się ideologiczny dokument pełen ogólników opartych na fałszywych przesłankach dotyczących płci i seksualności. W imię fałszywej równości wszystko jest zrównane ze wszystkim, usilnie zacierane są różnice pomiędzy kobietą i mężczyzną. Orientacja seksualna nie podlega ocenie, a edukacja seksualna powinna zostać wprowadzona jak najszybciej, na jak najwcześniejszym etapie edukacji – aby każde dziecko mogło niezwłocznie sprawdzić, czy jest heteroseksualne, homoseksualne, czy może odkrywa w sobie jakąś inną wersję seksualności.

W imię równości – nie ma możliwości dyskusji o samych podstawach takiego podejścia. Każda negacja jest traktowana jako działania dyskryminujące i przemocowe. Jeszcze nie tak dawno śmialiśmy się z poprawności politycznej wymuszającej stosowanie właściwych zwrotów i formuł. Dziś nawet część katolików nie jest już pewna, czy czyn homoseksualny jest grzeszny, czy może jednak może być usprawiedliwiony miłością. Zapominamy, że czym innym jest niezbywalna godność człowieka, a czym innym ocena jego czynów. Mówienie takich prostych prawd, o czym dobitnie przekonały się osoby z naszej wspólnoty w trakcie spotkań z gdańskimi urzędnikami, wiąże się z oskarżeniami o homofobię.

Zakłamanie i przemoc to cechy ustrojów totalitarnych, warto więc przypomnieć w tym kontekście słowa ks. Franciszka Blachnickiego z zerowego numeru pisma „Prawd–Krzyż–Wyzwolnie” (1981 rok):

TEZY O ZAKŁAMANIU PODSTAWOWYM

PRAWDA zawiera w sobie wymagania absolutne. Domaga się ona wyjawienia, nosi w sobie jakąś dynamikę skierowaną ku objawieniu. (…)

Powstaje pytanie, jak się przedstawia problem wyjawienia prawdy w sytuacji, gdy kłamstwo, zakłamanie jest narzędziem zniewolenia. Gdy za nim kryje się egoizm, bezwzględna żądza władzy, pragnienie podporządkowania sobie wszystkiego i wszystkich za wszelką cenę, nawet za cenę zbrodni! Gdy za kłamstwem kryje się tyrania, która zakazuje ujawniania prawdy, która za prawdę karze i zabija, która zaszczepia wszystkim lęk przed mówieniem prawdy. Gdy istnieje taka sytuacja, że wszyscy wiedzą, jak jest naprawdę, ale boją się o tym mówić, więc milczą, albo sami kłamią, albo mówią szeptem, rozglądając się trwożliwie dookoła, albo mówią aluzjami, każąc się domyślać reszty, albo mówią prawdę tylko do pewnej granicy, nie odważając się jej przekroczyć, uznając pewne tabu, wobec którego prawda musi skapitulować. (…)

Tymczasem Chrystus mówi: Prawda was wyzwoli. Prawda wyzwala, ale tylko tych, którzy mają odwagę wyznać, którzy nie mają żadnych zahamować w jej proklamowaniu, którzy nie przemilczają jej z lęku, nie kapitulują i nie poddają prawdy innym wartościom niższej rangi. (…)

Trzeba to zastosować do wyzwolenia również w skali społecznej, narodowej. Tutaj także prawda nas wyzwoli. Bylibyśmy już duchowo wolni, gdybyśmy mieli odwagę odrzucić kłamstwo, nazwać rzeczy po imieniu, nie przyjmować pewnych twierdzeń za tabu, wiedząc przy tym, że są one kłamstwem.

Franciszek Blachnicki, „Prawda–Krzyż–Wyzwolnie”, 11.1981