Caritas Polska podjęła program pomocy ludności w ogarniętej wojną Syrii pod nazwą Rodzina Rodzinie. Program obejmuje konkretne rodziny i osoby, głównie syryjskich chrześcijan. Z trzech możliwości pomocy nasze kręgi DK przy parafii św. brata Alberta w Gdańsku wybrały wariant zostania partnerem rodziny syryjskiej. To znaczy, że wspieramy konkretną rodzinę syryjską określoną kwotą przez sześć miesięcy. Pieniądze, ok. 500 zł, wpłacamy od marca na wskazane nam konto Caritas Polska, oraz wspieramy „naszą rodzinę” modlitwą. Otrzymaliśmy też informację o ludziach, którym pomagamy, o ich codziennych problemach i życiu w ogarniętym od sześciu lat wojną kraju. Program Caritasu jest odpowiedzią na prośbę kościołów chrześcijańskich w Syrii o pomoc materialną i modlitewną.

Co skłoniło nas do włączenia się w ten program?

Apel polskich biskupów i program Caritasu zbiegł się w czasie z bieżącymi tematami formacji DK; uczynki miłosierne względem duszy i ciała oraz słowa Jezusa „wy dajcie im jeść” stały się inspiracją do działania.

Znamy też apele ojca świętego Franciszka o angażowanie się w pomoc dla prześladowanych i ofiar wojen, pamiętamy poruszające wystąpienie syryjskiej dziewczyny, Rity Basmajian, na ŚDM w Krakowie. Wsłuchujemy się w głos osób bezpośrednio uczestniczących w dramacie wojny, głodu i wszelakiej nędzy konfliktu w Syrii i pośrednio w Libanie, gdzie w obozach dla uchodźców przebywa ok. 1,5 mln Syryjczyków.

Franciszkanin, o. Ibrahim Alsabagh, proboszcz katolików obrządku łacińskiego w Aleppo, powiedział m. in: Prawdziwym problemem staje się kwestia przeżycia nie tylko z powodu spadających bomb, ale i braku pożywienia. Ludzie sięgają do ostatnich zapasów, które udało się dostarczyć do miasta dzięki pomocy kościelnych organizacji humanitarnych. Ta pomoc to dla nas życie. Wszystko otrzymujemy z zewnątrz. Komuś, kto jest syty, trudno sobie nawet wyobrazić, czym jest paczka z żywnością dla rodzin, które od miesięcy nie widzą mięsa, sera, mleka, cukru… Ta pomoc to kilka godzin, które możemy spędzić przy świetle, ponieważ dzięki otrzymanym pieniądzom rodziny mogą kupić paliwo do generatorów. Oznacza to możliwość leczenia chorych, kolejne konieczne operacje. Oznacza to także radość wygłodniałych dzieci z ciepłego posiłku, pierwszej w życiu normalnej zabawki czy słodkiego ciastka. Wspieramy wdowy, sieroty, lista potrzeb jest bardzo długa… Wy dajecie nam nie tylko wsparcie materialne, ale przede wszystkim pewność tego, że świat o nas nie zapomniał, że nasz los dla kogoś jeszcze się liczy. Potrzebujemy też waszej modlitwy. Wierzymy, że dzięki niej uda nam się pokonać przemoc i śmierć i że dzięki obecności Jezusa będziemy w stanie pokonać wojnę. Błagam, módlcie się za Aleppo.

Z kolei Darek Malejonek, który przebywał w Aleppo w październiku 2016 r. w ramach działalności Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego „Młodzi Światu”, relacjonował: Syria to ofiara wielkiej polityki. Grają tu mocarstwa takie jak USA czy Rosja, są także lokalni gracze: Turcja, Izrael, Arabia Saudyjska, Iran. Swoje trzy grosze wtrąca też Europa. Prawdziwy węzeł gordyjski, politycznie nie do rozwiązania! Za duża sprzeczność interesów! (…) Modlitwa o pokój w Syrii to modlitwa o pokój na świecie. Od Twojej i mojej modlitwy zależy, czy ten koszmar będzie miał koniec…

Nie chodzi o to, żeby użalać się nad bliźnimi, którzy żyją w piekle wojny. Oni proszą o pomoc i my możemy tej pomocy im udzielić. Szczegóły na stronie: www.rodzinarodzinie.caritas.pl

Wpis powstał we współpracy z Andrzejem Krakiewiczem.

Wykorzystaliśmy fragmenty wywiadów zamieszczonych w „Gościu Niedzielnym” nr 45 i 51 z 2016 roku.